Rok (na przeczekanie) miałem 2,8 Q z Tipem (2000 rok), z gazem. Średnie spalanie - 12,5 ltr, większość trasy podmiejskie.
Rozrząd robiłem sam, tak samo uszczelnienie (jednej - mocno cieknącej, drugiej nie zdążyłem, ale była sucha) pokrywy zaworów, udrożnienie odmy, wymiana tarcz i klocków i zacisków przednich na D3. Auto kupiłem z gazem BRC i wymieniłem na Stag i nowe wtryski. Tyle przez rok, koszt części to ok. 2000 zł rozrząd z pompą i termostatem, uszczelki silnika, centralka i wtryski lpg. Zaciski i tarcze z klockami to ok. 1000 zł. Do zrobienia został przygasający wyświetlacz zegara, walnięty czujnik poziomu oleju i jeżdżąca, ale z pewnymi oznakami niesprawności skrzynia.
Auto odpychało się przyzwoicie, ale wymagało depnięcia na niższych obrotach. Ot, wygodny, w miarę ekonomiczny dupowóz.
Teraz zmieniłem go na 4,2 z 1999 roku - jedzie zauważalnie lepiej (mam już A200 z ABH, więc nie jest to dla mnie jakimś szokiem), pokrywy zaworów już uszczelniałem, cewki musiałem pozamieniać (musiałem wyszukać 8 sprawnych z kilka kompletów). Zamontowałem gaz (5 tys zł), średnie spalanie - 15-16 ltr - również głownie podmiejska jazda, ale były też dłuższe jazdy z 2 na początku.
Ja od początku szukałem jakiegoś 4,2, ale trafił się przyzwoity 2,8. I gdyby nie skrzynia, to pewnie byłby nadal. Ale wolałem obniżyć cenę i sprzedać, a dokładać do wypasionego 4,2, który jednak daje więcej możliwości podczas jazdy
